Polowanie na pracę i cyfrowy ślad – jak to ogarnąć?
No dobra, przyznajmy szczerze – szukanie pracy potrafi być męczące. Przeglądanie ofert na OLX, Allegro, może nawet zagranicznych portalach, a potem wysyłanie CV… kilka, kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt razy. I wiesz, co się wtedy dzieje? Twój główny adres e-mail, ten, którego używasz na co dzień do kontaktu z rodziną, znajomymi, a nawet do logowania się na swoje konto w banku czy do Gmaila czy Yahoo, zaczyna tonąć w morzu powiadomień i, niestety, często spamu. Pamiętam, jak mój znajomy, Marek, niedawno szukał nowej roboty. Wysłał chyba z pięćdziesiąt CV. Po miesiącu był załamany – nie tylko przez brak odpowiedzi, ale też przez to, że jego skrzynka na Onet była tak zapchana, że ledwo można było coś znaleźć. Dostawał oferty pracy, które go zupełnie nie interesowały, propozycje "nie do odrzucenia" od firm krzaków, a nawet jakieś podejrzane linki. To naprawdę potrafi zniechęcić.Dlaczego główny e-mail to zły pomysł przy rekrutacji?
Tu właśnie wchodzi do gry nasz bohater – tymczasowy e-mail, albo inaczej, jednorazowy e-mail. Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tyle stron internetowych wymaga podania adresu e-mail, nawet jeśli chcesz tylko pobrać jakiś darmowy poradnik albo zapisać się na webinar? Często jest to po prostu sposób na zbudowanie listy mailingowej. A Ty, dając swój główny adres, godzisz się na to, że Twoja skrzynka stanie się polem bitwy o Twoją uwagę. Kiedy wysyłasz CV na różne portale, udostępniasz swoje dane. Jasne, to konieczne w procesie rekrutacji, ale czy musisz przy tym ryzykować bezpieczeństwo swojego głównego konta? Firmy rekrutacyjne, strony z ofertami pracy – wszystkie one gromadzą Twoje dane. Jeśli baza danych którejś z nich zostanie wykradziona, Twój adres e-mail może trafić w niepowołane ręce. A stąd już krok do różnych nieprzyjemności.Jak tymczasowy e-mail ratuje skórę?
Wyobraź sobie taką sytuację: potrzebujesz wysłać CV na kilka interesujących Cię ofert. Zamiast klikać "zarejestruj się" swoim głównym adresem, tworzysz sobie tymczasowy. Kilka kliknięć i masz adres, który istnieje tylko przez określony czas, na przykład godzinę, dzień, a czasem nawet dłużej. Na ten adres przychodzą potwierdzenia rejestracji na portalach, informacje o nowych ofertach, a nawet, jeśli będziesz miał szczęście, odpowiedzi od potencjalnych pracodawców. Co najważniejsze, gdy skończysz szukać pracy, po prostu zapominasz o tym tymczasowym adresie. Żadnych zalegających maili, żadnego spamu, który będzie Cię dręczył miesiącami. To prosty, ale genialny sposób na zachowanie ochrony prywatności w internecie, zwłaszcza gdy Twoje aktywności online są bardziej intensywne, jak w przypadku poszukiwania zatrudnienia.Bezpieczeństwo online to nie przelewki
Pamiętaj, że Twoje dane są cenne. Dbanie o bezpieczeństwo online to nie tylko kwestia ochrony przed hakerami, ale też o to, by nie zaśmiecać swojego cyfrowego życia niepotrzebnymi informacjami i kontaktami. Używanie jednorazowego e-maila przy rejestracji na stronach, które nie budzą stuprocentowego zaufania, albo właśnie przy takich akcjach jak wysyłanie CV, to dla mnie już standard. To takie cyfrowe rękawiczki – zakładasz je na czas wykonywania pewnych czynności i potem zdejmujesz, nie brudząc sobie rąk. Dla mnie osobiście, kiedy wysyłam CV, zawsze korzystam z tymczasowego adresu. Daje mi to spokój ducha, że mój główny inbox pozostaje czysty, a moje dane są lepiej chronione. To mały krok, a robi ogromną różnicę. A jeśli szukasz narzędzia, które Ci w tym pomoże, to miejsca takie jak TempTom oferują proste i skuteczne rozwiązania. Warto przetestować!Jeśli chcesz szybko przetestować tymczasowy e‑mail, przydaje się do rejestracji i odbierania kodów bez ujawniania głównego adresu.